wrócil. Podarowal mi najbardziej oszalamiajacy weekend w moim zyciu. Wspanialy seks, kapiel w rzece w srodku nocy , romowy do samego rana. Przytulalam sie do niego i balam odezwac , zeby niczego nie zniszczyc. taka bardzo bylam szczesliwa, tak duzo mialam planow. Tak bardzo kochalam. Jak jeszcze nikogo na swiecie. W ten sposob mozna kochac chyba tylko raz. to jest ten moment zanim ktos zrani , tak bardzo zrani, ze nie mozna wstac z lozka.
"przepraszam , ale wydaje mi sie , ze nie powinnismy sie wiecej spotykac. Jeszcze raz przepraszam za wszystko."
Placze.wlasciwie wogole nie przstaje. £zy wystukuja rytm, wedlug niego sie poruszam. Zapelniaja ta pustke obok mnie , ktorej M nie zapelni.zagluszaja cisze, ta cisze , ktora az boli.
jestem samotna. Nieszczesliwa. Opuszczona. zaskoczona. zupelnie niepozbuerana. Bez pomyslu na to co jutro. co teraz. co za godzine.