chcialabym miec dziecko. Takie polaczenie tego co we mnie i w M najlepsze. A moze chcialabym miec z nim dziecko ,zeby czastka jego zostala, gdyby on odszedl , nie wiem. Wiem , ze teraz jest zly moment. Wszystko stoi na glowie. Podjelam decyzje o studiach , bede sie musiala zwolnic z pracy , bo nawet na zaocznych nie dalabym sobie rady z jednym i drugim. M. pracy tutaj nie ma , wiecej jest Tam niz Tu. Z reszta ten zwiazek jest tak niepewny , ze czasem zastanawiam sie , czy wogole jeszcze istnieje.
Wiem , ze M. bylby dobrym ojcem. Widze jak bardzo kocha swoja siostrzenice, ile jest w stanie dla niej zrobic i jak cierpliwie znosi wszystko to, co normalnie dziala mu na nerwy.
przed wyjazdem M. powiedzial , ze jak wroci"zrobimy sobie dzidziusia" i wtedy juz nigdy nie pozwoli mi odejsc"
Ciekawa jestem jakie byloby to nasze dziecko. Jak poukladalibysmy sobie z nim swiat. czy woole poukladalibysmy go sobie , czy liczyli na to , ze jakos to bedzie. Chyba jestesmy jeszcze za bardzo niedojrzali , zeby na tym swiecie opiekowac sie kims innym poza samymi soba.